sobota, 11 stycznia 2014

Chapter 15.

Uwaga!
Rozdział zawiera sceny nieprzeznaczone dla osób poniżej szesnastego roku życia.
Czytasz na własną odpowiedzialność lub opuszczasz fragment oddzielony od pozostałości tekstu '*'
+ kilka ważnych ogłoszeń pod notką.

Przekręciłam się na bok aby przeturlać się na wolne miejsce koło mnie. Coś jednak stawiło mi skuteczny opór.
Skrzywiłam się pod nosem, niechętnie otwierając oczy. Na widok, który zobaczyłam, cicho się zaśmiałam, starając stłumić dźwięk dłonią.
Przeczesałam delikatnie włosy chłopaka i ledwie muskając jego skórę, pstryknęłam w nos. Westchnął cicho pod nosem i przekręcił się na drugi bok, tym samym odwracając do mnie tyłem. 
Jednym zwinnym ruchem usiadłam na łóżku, leniwie się przeciągając. Wstałam i po cichu udałam się do kuchni. Wyciągnęłam z szafki pieczywo tostowe, które następnie włożyłam do opiekacza. Wycisnęłam sok ze świeżych pomarańczy i jedną szklankę postawiłam przy wcześniej przygotowanym nakryciu.
Usiadłam na blacie i zaczęłam jeść jogurt z owocami i musli. Nie wiem, to chyba już jakieś uzależnienie.
Usłyszałam ciche kroki dobiegające z przedpokoju. Szybko skończyłam swoje śniadanie, które następnie popiłam sokiem.
Położyłam tosty na talerzu, dodatkowo stawiając przy nim masło oraz dżem.
- To dla mnie? - zaśmiał się cicho, obejmując mnie od tyłu, lekko przyciskając do swojego ciała. Od razu szeroko się uśmiechnęłam i odwróciłam do niego przodem.
- Nie wiem ile zjesz. - Skrzywiłam się delikatnie, na co on tylko ponownie się zaśmiał. Nachylił się nade mną i czule pocałował, wywołując tym ogromną fale odurzenia. Nie mam zielonego pojęcia jak to robił. Po prostu pstryk i już zapominasz o bożym świecie. Odruchowo wplątałam dłoń w jego włosy, delikatnie ją w nich zacieśniając. Jęknął cicho, jednocześnie przyciągając mnie jeszcze bliżej siebie. Oderwał się ode mnie i po raz ostatni delikatnie musnął moje usta, opierając swoje czoło o moje.
- Nie ładnie to tak kusić od samego rana. - Mruknął pocierając swoim nosem o mój
- No właśnie, panie Styles. Jest pan chyba źle wychowany. - Oznajmiłam rozbawiona, jednocześnie nieświadomie przygryzając dolną wargę
- Nawet nie wie pani jak bardzo, pni Grey. - Szepnął następnie zachłannie mnie całując. Uniósł mnie lekko tym samym sadzając na stole i stając między moimi nogami. Zarzuciłam dłonie na jego kark, przyciskając go do swojego ciała najmocniej jak tylko potrafiłam. Poczułam jak jego ręce powoli wędrują pod moją koszulkę, gładząc moje plecy. Jego rozgrzane usta zaczęły całować moją szyję na co mimowolnie jęknęłam i odchyliłam głowę do tyłu.
- Chyba powinniśmy coś zjeść. - Mówił, nie zaprzestając swoich czynności - Nie możemy się spóźnić na samolot.
Oderwał się i spojrzał na mnie.
- Ubierz się, zanim stanie się coś niedobrego. - Odsunął się ode mnie, a następnie usiadł przy stole. Zwinnie zeskoczyłam ze stołu i ruszyłam do łazienki aby wziąć szybki prysznic.
Ubrałam ciemne rurki i rozłożyłam deskę aby wyprasować swoją koszulkę.
- Powiedziałem ubierz się, a nie rozbieraj jeszcze bardziej! - krzyknął uważnie mnie lustrując. Spojrzałam na niego, odstawiając żelazko na bok
- Przecież jestem ubrana. Mam spodnie, biustonosz. Nie jestem naga.
- Zależy z jakiego punktu widzenia.
- Chyba nie chcę poznawać tego twojego. - Zaśmiałam się, podchodząc do niego. Gdy tylko byłam na wyciągnięcie jego ręki, zwinnie mnie objął i przyciągnął do siebie.
- A gdyby go tak bardziej urealnić? Tak tylko odrobinkę? - Wydął dolną wargę tym samym zaczepiając swoje palce na zapięciu mojego biustonosza
- Pragnę ci przypomnieć, że nie mamy na to teraz czasu. - Oznajmiłam rozbawiona, jednocześnie mu się wyrywając i ubierając swój T-shirt.
- Teraz. - Przypomniał, znikając za drzwiami łazienki.
Parsknęłam śmiechem, składając deskę do prasowania. Wyciągnęłam nieco większą torbę i zapakowałam do niej najpotrzebniejsze kosmetyki oraz bieliznę na zmianę. No bo ileż rzeczy można pakować na jeden dzień. W tym samym momencie do pokoju wszedł Harry, owinięty w pasie tylko i wyłącznie ręcznikiem. Usiadłam powoli na łóżku i zaczęłam mu się uważnie przyglądać, stał odwrócony do mnie tyłem, szukając czegoś w szafie. Po chwili wyciągnął z niej swoje czyste ubrania na co ja tylko uniosłam brew ze zdziwienia.
- No co? - zaśmiał się
- Od kiedy masz tu swoje rzeczy?
- Od kąd kupiłem ten apartament? - zaśmiał się
- Och, czyli wszystko sobie zaplanowałeś? Co do sekundy? Uwiedziesz mnie i będziesz wychodził stąd zazwyczaj rano, więc zainwestujesz w ciuchy w mojej szafie?
Na moje słowa tylko się zaśmiał.
- Według ciebie to jest śmieszne? W takim razie nie odzywaj się do mnie więcej. -  Oznajmiłam rozbawiona, starając się jednak zachować jak najwięcej powagi. Przymrużył oczy i odrzucił ubrania w kąt. Wszedł na łóżko i zaczął podchodzić do mnie na klęczkach. Poprawiłam się na miejscu uważnie go obserwując, ani na moment nie zrywając kontaktu wzrokowego.
- Czy pani właśnie stosuje wobec mnie karę? - zaczął, momentalnie znajdując się nad moją twarzą. Przygryzłam dolną wargę i ułożyłam się pod nim wygodniej. Zarzuciłam ręce na jego kark i zaczęłam się bawić jego włosami.
- Możliwe, że tak, panie Styles.
- No i co ja teraz zrobię, panno Grey?
- Chyba powinien pan naprawić swój błąd. - Szepnęłam. Nasze usta dzieliła naprawdę niewielka odległość. Spojrzałam na nie przelotnie następnie ponownie powracając wzrokiem na chłopaka - I to ja pana kuszę?
- Owszem. - Mruknął pocierając nosem mój policzek, na co przymknęłam powieki
- Nie przypominam sobie, abym to ja paradowała po mieszkaniu w samym ręczniku, będąc pod nim zupełnie naga.
Zaśmiał się na moje słowa.
- Myślisz o tym?
- Może. - Jęknęłam nieco speszona
- Rozpuściłaś się moja panno. - Zaśmiał się - Co się stało z tą słodziutką, grzeczną dziewiętnastolatką?
- Chyba jej szef ma na nią taki wpływ. Bardzo, bardzo zły wpływ.
Uśmiechnął się szeroko, nachylając nade mną aby zapewne mnie pocałować. Jednak ja zepchnęłam go z siebie na łóżko, tym samym wstając, podnosząc jego ubrania i rzucając nimi w niego.
- Ubieraj się. Samolot wiecznie nie będzie na ciebie czekał. Nie jesteś jakimś Bogiem, Styles.
- Nie powinnaś była tego mówić. - Zaśmiał się wstając z łóżka i ściągając swój ręcznik
- Boże! - pisnęłam, odwracając się do niego tyłem - Ostrzegaj następnym razem, że masz zamiar się obnażać, co?
- Ja w przeciwieństwie do ciebie się nie wstydzę. - Usłyszałam za sobą jego śmiech, jednocześnie zatrzaskując drzwi sypialni.
Spokojnie, Mel. Tylko nie panikuj. To nic, że w twoim pokoju stoi teraz nagi, w dodatku idealny jak cholera chłopak, na którego najchętniej byś się w tym momencie rzuciła.
Potrafisz się opanować. Wierzę w ciebie.
Wzięłam kilka głębszych oddechów i weszłam z powrotem do sypialni, starając się w ogóle nie zwracać na niego uwagi.
- Spokojnie. Możesz sobie popatrzeć. - Zaśmiał się - Mnie to nie przeszkadza.
- Chyba tylko tobie. - Burknęłam, zasuwając swoją torbę. Podszedł do mnie w pełni ubrany i objął tak, że byłam zmuszona na niego spojrzeć.
- Nawet nie wiesz jak uroczo wyglądasz kiedy się wściekasz albo wstydzisz.
- Nabijasz się ze mnie. - Jęknęłam, wywracając oczami
- Nawet bym nie śmiał. - Zachichotał następnie delikatnie mnie całując - Chodź, bo na serio się spóźnimy.

- Twoi rodzice wiedzą, że przylecę z tobą? - zapytał wyglądając przez okno
- N-nie. Ja... Nawet nie zdążyłam do nich zadzwonić. Wyleciało mi to z głowy.
Usłyszałam jego cichy śmiech. Po chwili już na mnie spoglądał.
- No i co ty ze mną masz, co?
- No właśnie nie wiem. - Zaśmiałam się, opierając głowę na jego ramieniu. - Długo jeszcze?
- Nie. Niecała godzina. - Oznajmił, delikatnie głaszcząc mnie po ramieniu - Opowiedz mi coś o twoich rodzicach.
Zaśmiałam się pod nosem na jego prośbę, mocniej się w niego wtulając.
- Mama jest kochana. Zawsze chce dla nas jak najlepiej, ale nie jest zbyt surowa w wychowaniu. O dyscyplinę raczej dba tata. Nasza współpraca w zasadzie jest tylko i wyłącznie wynikiem mojego buntu.
- Buntu? - zapytał rozbawiony
- Tata nie pozwolił mi podpisywać z tobą kontraktu. Do dzisiaj pamiętam jego słowa.
- To znaczy?
Na jego pytanie momentalnie zrobiłam się czerwona. Nerwowo zacieśniłam uścisk.
- Błagam, nie każ mi tego mówić. - Jęknęłam speszona
- No ej! Nie będę się śmiał. Obiecuję.
Westchnęłam z bezsilności, zamykając tym samym oczy.
- Powiedział, że jeśli będę chciała coś osiągnąć, zapewne będę zmuszona pieprzyć cię co noc. - Oznajmiłam szybko, na jednym oddechu. Przez chwilę panowała cisza, jednak po minionym czasie zaczął się śmiać - No i co cię tak bawi idioto? - burknęłam, siadając prosto na swoim miejscu, odwracając się do niego plecami.
- Oj, Mel. - Zaczął rozbawiony, starając się mnie ponownie przytulić, jednak ja skutecznie mu to utrudniałam - To było przecież oczywiste, że tak powie. Cały biznes modelingu w zasadzie się na tym opiera.
- Co? - zapytałam, gwałtownie się odwracając w jego stronę
- To. - Odpowiedział rozbawiony następnie się nade mną nachylając - Ale istnieją pewne wyjątki.
- Tak?
- Mhmm. - Uśmiechnął się, delikatnie muskając moje usta - Za chwilę będziemy lądować. - Usiadł z powrotem na swoim miejscu, pociągając mnie za sobą.
Po około godzinie jechaliśmy już w kierunku mojego rodzinnego domu. Spojrzałam na chłopaka, który spokojnie wpatrywał się w okno. Był taki... Piękny. Naprawdę. Może ta gadka wydaje się głupia i naiwna, ale tak było. Był piękny.
Moje oczy automatycznie rozszerzyły się do granic możliwości kiedy zdałam sobie sprawę z jednego. Jak ja go przedstawię rodzinie? Kim on dla mnie tak naprawdę jest? Przygryzłam dolną wargę ze zdenerwowania, wpatrując się w mijane przez nas domy. Strach dosięgnął najwyższego stopnia kiedy okolica zaczęła się wydawać coraz bardziej znajoma. Zatrzymaliśmy się na podjeździe mojego domu. Zapłaciliśmy kierowcy i zwinnie wysiedliśmy z samochodu następnie ruszając do drzwi. Gwałtownie się zatrzymałam i odwróciłam do niego przodem.
- Oni są czasami nerwowi. Wpadają niepotrzebnie w paranoję. Ale to normalne. Brian kiedy cię zobaczy, zapewne oszaleje i już nigdy nie wypuści cię ze swojego pokoju. Możliwe też, że uwiesi się na tobie i nigdy nie odczepi. Mój tata na początku będzie surowy, ale myślę, że się uspokoi. Mam w każdym bądź razie taką nadzieję. - Tłumaczyłam nerwowo. Przyłożył swój palec do moich ust tym samym mnie uciszając
- Spokojnie. Zobaczysz, że będzie dobrze. - Uśmiechnął się ciepło następnie delikatnie całując, co nieco mnie podbudowało. Chwyciłam jego dłoń i ruszyłam ponownie do drzwi. Weszłam od razu, bez pukania.
Tak jak myślałam, zamęt totalny. Lucy biegała z pokoju do pokoju coś przestawiając i poganiając wszystkich.
- No ludzie! Mel będzie tu lada chwila! Pomóżcie mi, no!
Po schodach zszedł Bard, który, sądząc po jego twarzy i piżamie, zapewne przed sekundą wstał. Moja siostra stanęła jak wryta.
- Dlaczego dziecko jesteś jeszcze w piżamie!
- Jest sobota. Ogarnij się świrusko.
- Twoja siostra przyjeżdża, egoisto! Nie. Lucy, spokojnie. Oddychaj. - Starała się uspokoić - Do salonu! Już! Sprzątnij zabawki. A później doprowadź się do jakiegoś stanu używalności! - pogoniła go, wypychając do salonu - O, a ty Mel, pomożesz mi i mamie w kuchni. - Oznajmiła, wręczając mi szmatkę na co tylko się zaśmiałam. Odwróciła się gwałtownie w moim kierunku i dosłownie rzuciła mi się na szyję - O mój Boże, moja siostrzyczka! Nareszcie, no! - krzyczała radośnie na co wszyscy zgromadzili się w przedpokoju
- Lucy, udusisz mnie. - Zaśmiałam się, równie mocno ją obejmując
- No i tak się gorączkowała, że aż Melanie szmatę wetknęła.
- Idź się doprowadź do stanu używalności, bo jak cię kopnę w tyłek, to wylądujesz w Australii. - Krzyknęła na co wszyscy tylko wybuchli śmiechem. Oderwała się ode mnie i spojrzała na chłopaka - Wow. - Wydukała z siebie. Szybko ją tyrpnęłam, posyłając znaczące spojrzenie. Odchrząknęła - W-więc to jest ten słynny Styles?
- A to jest ta słynna Lucy? - Zaśmiał się następnie całując jej policzek co od razu spowodowało, że zrobiła się bordowa niczym pąsowa róża
- Melanie, skarbie. - Uśmiechnęła się moja mama, mocno mnie przytulając
- Mamusiu. Stęskniłam się.
- Moje małe dzieciątko. - Zaśmiała się następnie stając przed chłopakiem, który chwycił jej dłoń i pocałował jej wierzch - Kim dla ciebie jest ten wspaniały chłopak?
- To... Emm... Mój szef. - Odpowiedziałam ostrożnie, patrząc na ojca
- No z takim szefem to ja też bym mogła pracować. - Stwierdziła na co ja momentalnie zrobiłam się czerwona
- Miło panią poznać. - Zaśmiał się, dodatkowo całując jej policzek.
Podeszłam do Brad'a i jak to miałam w zwyczaju, chwyciłam go mocno i zaczęłam czochrać po włosach, na co on jak zwykle się wyrywał.
- Nawet teraz ode mnie uciekasz. Od swojej kochanej siostrzyczki, której nie widziałeś tak długo? Nawet nie wiesz jak jest mi przykro. - Śmiałam się, mocno zataczając kółka na jego głowie
- Boże! Za co dałeś mi tyle sióstr! - krzyknął, w końcu mi się wyrywając - Masz rodzeństwo? - zwrócił się do Harry'ego
- Tak. Siostrę. - Oznajmił rozbawiony
- No ale przynajmniej nie mieszkacie już razem. Macie własne życie.
- I myślisz, że to ją hamuje? - zaśmiał się - Zapytaj Mel. Ona wie najlepiej jakim cudownym i kochanym dzieckiem byłem. - Spojrzał na mnie na co tylko wywróciłam oczami
- Mam tylko nadzieję, że ty takiego przypału mi nie zrobisz. - Oznajmił poważnie następnie ruszając do łazienki
- Ach te nastolatki. - Westchnęłam - Hormony buzują, mózgi lansują. Koniec świata z nimi. - Odwróciłam się przodem do taty, który opierał się o ścianę, cały czas przyglądając się chłopakowi
- Więc moja córka pracuje dla ciebie, tak? - zaczął, podchodząc do niego bliżej.
Boże święty, błagam. Dopomóż żeby wszyscy wyszli z tego cało.
- Tak. Mel, to naprawdę zdolna dziewczyna. Radzi sobie świetnie. Pomimo, że dopiero co zaczęła się uczyć.
- No cóż. Zawsze była piękna. Nie dziwią mnie jej sukcesy. Robisz coś jeszcze, czy zajmujesz się tylko i wyłącznie modelkami?
- Tak w zasadzie zarządzam tylko jedną agencją. Głównie jestem fotografem.
- A co z resztą? - dopytywał
- Wszystkim zarządza mój tata.
Byłam pod wrażeniem tego jak spokojny był. Ja na jego miejscu już dawno bym stąd uciekła.
- Wiesz, że bardzo kocham swoje dzieci i nie darowałbym nikomu, gdyby coś im się stało.
- Staram się chronić Mel jak tylko mogę. - Oznajmił, przelotnie na mnie spoglądając. Dopiero teraz przypomniałam sobie o jego rozciętej wardze. Chwała Bogu, że opuchlizna z jego policzka zeszła. Mój ojciec zaśmiał się cicho, następnie klepiąc chłopaka po ramieniu
- Widzę efekty. Dobrze, że trafiła na takiego a nie innego szefa, który tylko by ją wykorzystywał do własnych interesów. - Odwrócił się w moim kierunku - A ze mną to się w końcu przywitasz, czy tak będę czekał aż do śmierci?
Bez zawahania do niego podeszłam i mocno go do siebie przytuliłam.
- Dobrze trafiłaś, córciu. - Szepnął tak, że tylko ja byłam w stanie to usłyszeć.
Na ostatnim stopniu stanął zaspany Brian, głośno ziewając i przyciskając misia do klatki piersiowej.
- Mamo, co się dzieje? - wychrypiał, przecierając oczy i podchodząc do niej
- Popatrz kto przyjechał. - Uśmiechnęła się, kucając przed nim
- Czyżby to mój ukochany bratanek?
- Ciocia! - krzyknął radośnie, podbiegając do mnie. Od razu wzięłam go na ręce i mocno przytuliłam
- Mój mały mężczyzna. - Zaśmiał się kiedy poczułam jak jego rączki owijają się szczelnie wokół mojej szyi. Odwrócił głowę w kierunku Harry'ego. Na jego widok jego oczy wyglądały dosłownie jak dwie wielkie monety.
- Ciocia? - poklepał mnie po ramieniu następnie nachylając się nad moim uchem - To jest wujek Harry?
Zaśmiałam się na jego pytanie, krótko cmokając go w policzek.
- Tak.
Chłopiec szybko wyswobodził się moich ramion i podbiegł do chłopaka, który z szerokim uśmiechem wziął go na ręce.
- Wujek Harry! Przyjechałeś!
- Przecież obiecałem, prawda? - zaśmiał się, patrząc na mnie ciepłym wzrokiem, który uwielbiałam.
- Dobra ludzie, rozejść się. Ja zabieram Mel na poważną rozmowę. - Oznajmiła ciągnąc mnie za sobą na górę do jej pokoju. - O mój Boże! - pisnęła gdy tylko zamknęła za sobą drzwi - Jezusie Maryjo! To jest chodzący Bóg!
- No wiem. - Jęknęłam, opadając bezsilnie na łóżko. Dziewczyna położyła się koło mnie - Jest idealny.
- Mel, co jest między wami? Błagam powiedz mi. Tylko nie mów, że nic. Teraz nie tylko słyszę, ale wszystko widzę.
Westchnęłam cicho i położyłam się tak aby na nią spojrzeć.
- Lucy ja... Ja sama nie wiem. Jedno jest pewne. Kocham go do szaleństwa, ale... Nie mam zielonego pojęcia jak można nazwać tą relację między nami.
- Relację? To znaczy?
- Wczoraj... Wczoraj się pocałowaliśmy.
- O matulu! - krzyknęła radośnie - Ale tylko raz?
Na jej słowa odruchowo schowałam twarz w poduszki.
- O Boże! Zrobiliście to?! - dopytywała ożywiona
- Nie! - pisnęłam w pościel - Chodzi mi o to, że... Nie całowaliśmy się tylko raz. Z resztą bądźmy szczerzy. On co pięć minut szuka pretekstu żeby mnie pocałować.
- Zaraz się chyba rozpłaczę ze szczęścia. Mel, w końcu się układa po twojej myśli.
- Nie do końca. - Westchnęłam siadając naprzeciwko niej
- Jak to?
- Wróciła... Wróciła jego była. Pierwsza poważna miłość. Ona chce go odzyskać, rozumiesz?
- Przecież on świata poza tobą nie widzi.
- On ją nadal kocha, Lucy. Pomimo, że mówi co innego, w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Nie mam w ogóle pojęcia dlaczego dałam mu się pocałować wiedząc, że jeszcze niedawno całował się z Mayą. A z resztą kto wie czy tylko całował. - Westchnęłam będąc bliska płaczu - Wiesz, to boli. Myśl, że... On nigdy nie będzie mój. Że ja zawsze będę tą drugą od wypadku.
- Nawet tak nie myśl, Mel. Może w tej dziewczynie zakochał się po raz pierwszy naprawdę, ale to nie znaczy, że już nigdy nie pokocha nikogo tak mocno jak jej.
- Lucy, ja wiem, że zawsze będzie mi czegoś do niej brakować. Gdybyś ją tylko zobaczyła. - Jęknęłam - Jest idealna.
- A co niby takiego ma ona czego nie masz ty, co? - zapytała, na co po moim policzku spłynęła łza
- Serce Harry'ego. - Szepnęłam ocierając policzki, słysząc coraz głośniejsze kroki
- Mama, mama, patrz co mam! - wskoczył na łóżko i pochwalił się nowym samochodem do kolekcji
- Jest prześliczny. Podziękowałeś?
- Tak. Ciocia, a kiedy wracasz?
- Dzisiaj wieczorem. - Odpowiedziałam na co na jego twarzy pojawił się smutek - Ale postaram się przyjechać najszybciej jak tylko mogę. Następnym razem na dłużej.
- Ale z wujkiem?
- Tak. Choćbym go miała przywlec tutaj siłą, przyjedzie. - Zaśmiałam się, przelotnie patrząc na uśmiechniętego od ucha do ucha Harry'ego
- Twoja mama prosiła żebyśmy zeszli do kuchni. - Oznajmił
- Ty? Do kuchni? Ona chyba nie wie co mówi. - Zaśmiał się, tym samym wstając i przechodząc koło niego następnie zbiegając na dół. Mamy nie było w pomieszczeniu. Odwróciłam się aby przejść do salonu, ale w tym samym momencie wpadłam na chłopaka, przez co obydwoje cicho się zaśmialiśmy. Pogładził mnie delikatnie po policzku, przyciągając do siebie nieznacznie i delikatnie całując.
- Tylko szef. - Usłyszeliśmy głos mojego taty, na którego dźwięk od razu się od siebie oderwaliśmy - Nie, nie przeszkadzajcie sobie. Obowiązki zawodowe, to obowiązki zawodowe. - Puścił do nas oczko następnie wychodząc z kuchni z jabłkiem. Schowałam twarz w dłoniach na co Harry tylko zaśmiał się pod nosem po czym objął mnie w pasie i opiekuńczo przytulił.
- Masz świetną rodzinę. - Oznajmił, całując mnie w czubek głowy - A z Lucy o czym to rozmawiałyście?
- A wiesz... Babskie sprawy.
- Które dotyczyły? - uniósł brew, spoglądając na mnie. Przeniosłam wzrok na jego usta, odruchowo przygryzając swoją wargę
- Ciebie.
- Mnie? - zapytał rozbawiony. Ponownie spojrzałam w jego oczy
- Mhmm. - Przytaknęłam na co on tylko pokręcił głową z rozbawienia po czym ponownie mnie pocałował
- To taki uroczy widok. - Zaczęła moja siostra na co nie nie chętnie oderwałam się od Harry'ego
- Nawet przytulić się człowiekowi nie dadzą w spokoju.
- Skoro całowanie z takim zaangażowaniem nazywasz przytulaniem. - Oznajmiła rozbawiona
- Każdy spogląda na to z innej perspektywy. - Pokazałam jej język po czym ruszyłam z powrotem na górę do pokoju Barad'a.
- Mogę wejść? - wychyliłam głowę zza drzwi. Uśmiechnął się i przytaknął, jednocześnie zakładając na siebie czystą koszulkę. - Widzę, że ktoś tu zaczął chodzić na siłownię
- Kiedyś trzeba zacząć. - Zaśmiał się, rozsiadając wygodnie na łóżku 
- Słuchaj Brad. - Zaczęłam, siadając naprzeciwko niego, bawiąc się rogami koperty - To są pieniądze na twoje studia. Na razie tylko tyle, ale gdybyś potrzebował więcej, - wręczyłam mu kopertę - po prostu zadzwoń.
- Boże, Mel... Ja nie mogę. To za dużo.
- Brad, nie dyskutuj. - Zatrzymałam go kiedy chciał mi je oddać - Złóż papiery na uczelnię jak najszybciej, póki jeszcze możesz i kształć się. Stać mnie na to. Gdybym nie miała pieniędzy, w ogóle bym ci tego nie proponowała. Chcę po prostu żebyś w życiu robił to co chcesz.
- Dziękuję ci. Naprawdę. Za wszystko co dla nas robisz. - Szepnął, mocno mnie przytulając
- To mój obowiązek.
- Mel, a ty... Ty jesteś szczęśliwa?
Spojrzałam na niego pytająco.
- O co ci chodzi?
- O to nowe życie.
- Było mi ciężko, ale teraz, widząc ile jest z tego pożytku, cieszę się jak małe dziecko.
Na moje słowa tylko cicho się zaśmiał.
- Jesteś najlepszą siostrą pod słońcem.
- Wiem to. - Zaśmiałam się ponownie mocno go przytulając.

- No i co?
- Odwołany. Najbliższy lot do Nowego Jorku jest jutro, w południe. - Oznajmił tym samym ruszając ze mną w kierunku wyjścia - W takim razie jesteśmy skazani na noc w Londynie. - Zaśmiał się, łapiąc taksówkę. Podał kierowcy adres hotelu, do którego jechaliśmy nie dłużej niż dwadzieścia minut.
- Dobry wieczór, panie Styles. - Uśmiechnęła się do niego recepcjonistka dosłownie rozbierając go wzrokiem - Pani Grey. - Skinęła głową w moją stronę. Uśmiechnęłam się do niej sztucznie, modląc się w duchu, aby przestała tak na niego patrzeć. To irytujące! - Jeden pokój pojedynczy jak ostatnio oraz pański apartament?
-  Nie. Dzisiaj wezmę tylko mój pokój.
- Och, oczywiście. - Obrzuciła mnie znienawidzonym spojrzeniem. Wpisała coś do komputera po czym odeszła zapewne aby wziąć kartę
- Nie wiedziałam, że masz tu własny apartament. - Oznajmiłam bezuczuciowo, wpatrując się uważnie w kobietę
- Wolę się zabezpieczać. Tak na wszelki wypadek. - Zaśmiał się cicho następnie podążając za moim wzrokiem - Coś nie tak?
- Nie, dlaczego pytasz? - syknęłam starając się opanować zazdrość najlepiej jak tylko potrafiłam. Kobieta podała mu kartę, przygryzając delikatnie dolną wargę
- Miłej nocy, panie Styles. - Uśmiechnęła się, patrząc w jego oczy. Niechętnie przeniosła swój wzrok na mnie - Pani również.
- Dziękuję, dobranoc. - Oznajmiłam starając się, aby było to miłe. Następnie nie czekając na chłopaka, ruszyłam do windy. Wcisnęłam guzik i spojrzałam na licznik pięter. Zauważyłam, że ktoś staje obok mnie.
- Mówiłem, że się jeszcze spotkamy. - Zaśmiał się charakterystycznie tylko dla jednej osoby. Gwałtownie odwróciłam się w jego kierunku, spotykając się z jego niebieskim spojrzeniem. Automatycznie zrobiłam krok do tyłu, tym samym na kogoś wpadając. Poczułam jak zacieśnia swój uścisk, co nieco mnie uspokoiło.
- Znowu ty? - syknął przez zęby - Nie waż się do niej zbliżyć, rozumiesz?
- Nie jestem typem osoby, która słucha czyichś rozkazów. - Parsknął śmiechem. Harry stanął przede mną tym samym zmierzając się z mężczyzną
- Jestem pewien, że w drugiej windzie będzie ci się jechało o wiele przyjemniej. - Oznajmił chwytając moją dłoń i wsiadając do dźwigu, który właśnie przyjechał. Gdy drzwi się zamknęły od razu odwrócił mnie do siebie przodem - Wszystko w porządku? Zrobił ci coś? Dotknął cię?
- Nie, nie. Wszystko w porządku. - Uśmiechnęłam się do niego przelotnie. Przyciągnął mnie do siebie i opiekuńczo przytulił, jednocześnie gładząc mnie po plecach
- Spokojnie. Nie bój się. Nie dam cię skrzywdzić.
- Wiem. - Uśmiechnęłam się sama do siebie. Wyszliśmy z windy i ruszyliśmy do apartamentu chłopka. Był ogromny. Chyba nawet jeszcze większy niż mój w Nowym Jorku. Po co komu i na co taki wielki pokój?
- Jedna łazienka jest tam. - Wskazał na drzwi - Idź się odstresować. - Szepnął, składając krótki pocałunek na moim karku przez co od razu przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Powoli ruszyłam we wcześniej wskazanym kierunku, po drodze zostawiając torbę w sypialni.
Szybko się rozebrałam i weszłam pod prysznic. Po dziesięciu minutach owinęłam się ręcznikiem i stanęłam przed umywalką. Umyłam zęby oraz twarz następnie wycierając ją ręcznikiem i kremując. Niepewnie ruszyłam do sypialni. Harry stał przed dużym oknem tym samym tyłem do mnie. Po cichu złożyłam na krześle ubrania. Gwałtownie wyprostowałam się, zdając sobie sprawę, że nie mam przy sobie żadnej piżamy. Przełknęłam ciężko ślinę i najciszej jak tylko mogłam, podeszłam do niego. Spojrzał na mnie kątem oka jednak bardzo szybko spuścił wzrok.
- Wszystko w porządku? - zapytałam, delikatnie kładąc dłoń na jego ramieniu. On tylko przytaknął, wpatrując się w swoje palce. Westchnęłam cicho i już chciałam odejść, kiedy złapał moją dłoń i mocno mnie przytulił.
- Nie zostawisz mnie? - zapytał na co kompletnie zamarłam. Nie maiłam zielonego pojęcia co mam powiedzieć. O co mu chodziło? - Mel?
Oderwał się lekko tak, aby spojrzeć mi w oczy. Przejechałam delikatnie palcami po jego policzku na co on przekręcił głowę tak, że musnął ustami moją dłoń.
- Nie. - Szepnęłam, w pełni pewna tego co mówię. Uśmiechnął się lekko następnie przyciągając moją twarz bliżej i czule, ale zdecydowanie całując. Bez zastanowienia oddałam pocałunek, nieco go pogłębiając. 
*
Przejechał koniuszkiem języka po mojej dolnej wardze, przez co nieznacznie rozchyliłam usta. Od razu wykorzystał okazję. Przejechał dłońmi wzdłuż mojego ciała, zatrzymując się na biodrach. Ja z kolei swoje ręce opierałam na jego ramionach. Zaczął delikatnie całować moją szyję przez co ponownie poczułam przyjemne dreszcze, przebiegające wzdłuż mojego kręgosłupa. Zjechałam dłońmi na jego klatkę piersiową, czując jak przygryza moją skórę. Zaczął się powoli przemieszczać, ciągnąc mnie za sobą. Opadliśmy razem na łóżko, ponownie złączając nasze usta. Chwycił za końcówki mojego ręcznika jednak go nie ściągnął. Czułam, że nie był pewny. Oderwał się ode mnie i spojrzał w oczy, aby dostać ode  mnie jakąkolwiek odpowiedź. Chwyciłam jego dłoń i lekko pociągnęłam tak, że węzeł ręcznika od razu się rozwiązał. Powoli i delikatnie zaczął odkrywać moje ciało, pieszcząc je swoimi dłońmi. Przymknęłam powieki i odchyliłam głowę nieco do tyłu, zaczynając ciężej oddychać. Ponownie składał pocałunki na mojej szyi, powoli schodząc coraz niżej. Zaczął delikatnie całować moją pierś, przejeżdżając językiem po sutku.
Jęknęłam głośniej, zaciskając dłonie na pościeli.
Ponowił ruch, jednak tym razem trwał on znacznie dłużej.
- Harry... - szepnęłam, czując jaką niesamowitą przyjemność mi sprawia. Całował mój brzuch, palcami drażniąc moje sutki, które z każdym jego nowym ruchem twardniały coraz bardziej. Nachylił się nade mną i czule pocałował. Wplątałam dłonie w jego włosy, zachłannie oddając pocałunki.
- Robiłaś już to kiedyś? - zapytał, leniwie cmokając mnie w nos. Na jego pytanie momentalnie zrobiłam się czerwona. Przełknęłam ciężko ślinę i spuściłam wzrok. On jednak odwrócił palcem moją głowę tak, że byłam zmuszona na niego spojrzeć. - Mel?
- Nie. - Szepnęłam, zamykając ze wstydu oczy. Usłyszałam jego cichy chichot oraz szelest i dźwięk zamykanej szuflady. Niepewnie rozchyliłam powieki, aby zobaczyć co robi. Nachylił się nade mną i czule pocałował, gładząc mój policzek, co zaczęło mnie rozluźniać. Niespodziewanie się ode mnie oderwał i chwycił srebrną saszetkę. Podparłam się lekko na łokciach, uważnie przypatrując się temu co robił. Otworzył opakowanie zębami następnie wyciągając z niego prezerwatywę. Ściągną swój ręcznik i odrzucił gdzieś w kąt następnie nakładając zabezpieczenie na swojego członka. Zawisł nade mną i uważnie się we mnie wpatrywał, gładząc mój policzek.
- Powiedz tylko słowo, a przestanę. - Szepnął, pocierając swoim nosem o mój - Nie spinaj się. Po prostu postaraj się odprężyć. Zrelaksować. - Dodał, krótko mnie całując.
Nie tracąc ze mną kontaktu wzrokowego powoli oraz ostrożnie zaczął we mnie wchodzić. Zacisnęłam mocno powieki i odchyliłam głowę do tyłu przygryzając dolną wargę, czując niezbyt przyjemne uczucie.
Zaczął muskać moją szyję, co nieco mnie uspokoiło i rozluźniło. Wbiłam paznokcie w jego plecy i objęłam jego biodra nogami, czując jak mnie wypełnia. Wykonał jeden, leniwy ruch, który stał się dla mnie nieco przyjemniejszy. Przełknęłam ciężko ślinę i wypuściłam drżący oddech, który nieświadomie wstrzymywałam.
Wykonał kolejne pchnięcie, które tym razem było przyjemne.
Rozchyliłam usta i jęknęłam cicho, co dało mu sygnał, że jestem w miarę przyzwyczajona. Całował linię mojej dolnej żuchwy, wykonując nadal powolne, jednak bardziej zdecydowane ruchy.
Uczucie było nie do opisania. Miałam wrażenie jakbym spadała w dół i jednocześnie unosiła do góry. To było coś niesamowitego.
Dotarł do moich ust i zaczął mnie zachłannie całować. Wykonał jedno mocniejsze pchnięcie, które spowodowało największą falę przyjemność. Mimowolnie wypchnęłam biodra do góry, pragnąc więcej. Usłyszałam jak z jego ust ucieka cichy jęk na mój ruch. Zatrzymał się. Oddychał ciężko z pochyloną głową. Ponownie poruszyłam biodrami, na co tym razem jęknął stanowczo głośniej. Znowu zaczął się poruszać jednak tym razem szybciej niż poprzednio. Starałam się poruszać biodrami jak tylko mogłam, aby zgrać się razem z nim.
- Harry! - krzyknęłam kiedy uderzył o mój najczulszy punkt. Mój ciężki i przyspieszony oddech łączył się z moimi coraz to głośniejszymi jękami. Wypchnęłam biodra najwyżej i najmocniej jak tylko mogłam w tym samym momencie kiedy wykonywał kolejne pchnięcie. Obydwoje głośno krzyknęliśmy, czując z tego niesamowitą przyjemność. Chwyciłam jego twarz w dłonie i nieprzytomnie go pocałowałam z trudem łapiąc oddech. Przyspieszył jeszcze bardziej przez co miałam wrażenie jakbym unosiła się coraz to wyżej. Jakbym była lekka jak piórko. Objęłam go mocniej w pasie, przyciągając go jeszcze bliżej siebie. Odchyliłam głowę do tyłu maksymalnie i głośno krzycząc jego imię poczułam jak ponownie spadam, a w moim brzuchu budzą się do życia stada motyli.
Chłopak opadł na mnie, ciężko oddychając.
Starałam się unormować oddech jak tylko mogłam, jednak nie bardzo mi to wychodziło.
Harry podniósł się nieznacznie i zawisł nad moją twarzą. Leniwie otworzyłam powieki. Uśmiechnęłam się szeroko na jego widok, przeczesując jego rozczochraną fryzurę. Przyciągnęłam go do siebie i najczulej jak tylko potrafiłam pocałowałam. Poczułam jak delikatnie uśmiecha się pod nosem. Po chwili oderwał się ode mnie, objął w pasie i położył głowę na mojej piersi, normując oddech. Cały czas bawiłam się jego włosami, spoglądając na niego. Po niecałych piętnastu minutach wstał i ruszył do łazienki. Ja natomiast położyłam się na poduszkach i przykryłam kołdrą, podkulając nogi i odwracając się tyłem do drzwi. Poczułam jak 
bezszelestnie kładzie się koło mnie i obejmuje w pasie, odwracając do siebie przodem.
*
- Wszystko w porządku? - Zapytał, gładząc mój policzek. Uśmiechnęłam się i mocno w niego wtuliłam.
- W jak najlepszym. - Oznajmiłam szczęśliwa na co on pocałował mnie w czubek głowy, gładząc po ramieniu - Dziękuję. - Szepnęłam. Momentalnie zastygłam przypominając sobie o jego rozcięciu. Oderwałam od niego i podniosłam na tyle aby mieć na niego idealny widok. Przejechałam delikatnie opuszkami po jego wardze. - Bardzo cię boli?
- Nie. Prawie w ogóle tego nie czuję. - Uśmiechnął się
- Nie rób tego nigdy więcej. - Skrzywiłam się
- W takim razie mnie do tego nie zmuszaj. - Zaśmiał się ponownie mnie przytulając
- Harry?
- Hmmm...
- Ja... Kocham cię. - Szepnęłam patrząc mu prosto w oczy. Przez jego usta przemknął cień uśmiechu. Powoli nachylił się nade mną i pocałował w czoło. W tym momencie miałam wrażenie jakbym poznawała go na nowo. Czuły i opiekuńczy. Idealny.
- Śpij. - Mruknął układając mnie na swoim ramieniu 
- Ty też. - Zaśmiałam się cicho tym samym przymykając powieki, po chwili zasypiając

------------------------------------------------------
Follow on tt:
Chcesz prowadzić konto jakiejś postaci? skontaktuj się ze mną na tt :) (alwayscoldhands) 
(UWAGA! BARDZO PILNIE POSZUKUJĘ DWÓCH OSÓB, KTÓRE BYŁYBY W STANIE, NO I OCZYWIŚCIE MAJĄ NA TO CHĘĆ, PROWADZIĆ KONTO TOM'A I BRIAN'A.
#PILNE)

Pytania do mnie tu lub tu x
Postaci możecie pytać tutaj x

#Zarry; House Of Boys
#Zouis; Orphan
#Ziall; Where Are You Christmas?
#StylesTwins; The Styles Twins

Jakieś propozycje na shot'y? (prompty) Jeśli tak napisz x

~*~

Jak pewnie niektórzy zauważyli, na blogu pojawiły się dwie nowe zakładki. Liebster Award oraz Rekomendacje.
W tej pierwszej znajdziecie odpowiedzi na zadane mi pytania przez dwie autorki (nie robię z siebie jakiejś Bóg wie gwiazdy, bo dostałam dwie nominacje. Wcale się za nią nie uważam. Powiem więcej, na serio zdziwiły mnie w ogóle jakiekolwiek nominacje, za które przy okazji i tak dziękuję x). Możecie mnie w ten sposób tak jakby troszeczkę lepiej poznać.
W ogóle zastanawiałam się czy nie zrobić A&Q, ale uznałam, że zapewne i tak nikomu nie będzie się chciało zadać chociażby jednego pytania, więc to raczej nie wypali :(
W drugiej z kolei znajdziecie link do blogów, które polecam :)

Od: majkelina22
Do: pewne osoby z tt
Wiadomość: skarbeńki kochane x nawet nie wiecie jak bardzo jestem wam wdzięczna, że polecacie #DarkAngel jako warte przeczytania fanfiction x jesteście kochani x cudowni x kocham was całym serduszkiem, które pewnie gdzieś tam mam x

~*~

OMG *-* NO JAK TAK MOŻNA?! *-*





20 komentarzy :

  1. OMG TO BYLO NIESAMOWITE Ale czemu Harry jej nie odpowiedzial?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oezus cudowne <333 (mam nadziej, ze jestem chociaż druga xo)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny rozdział <3 strasznie słodki !
    I Lucy z tą szmatką - genialnaa ;)) Super xx dziękuje za informację
    @klaudia_0304

    OdpowiedzUsuń
  4. Lucy była super. Mam pytanie mogłabym prowadzić konto Mel albo Gemmy? Odpisz na @believber11

    OdpowiedzUsuń
  5. o kurcze,to jest to na co czekalam.czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny rozdział! x <3

    OdpowiedzUsuń
  7. szkoda ze Harry nie powiedział jej że ją kocha ... mam nadzieje ze powie to niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Matko *_* KOCHAM CIEBIE I TWOJE OPOWIADANIE <3 <3 <3 ale też właśnie coś mi się wydaje że w następnym rozdziale nie będzie tak pięknie i kolorowo ... dla czemu jej nic nie odpowiedział tylko kazał iść jej spać????????? :( znowu przez to płaczę :( :( Pamiętam jak przez kilka dni wyłam gdy powiedział Mai że Mel nie jest nikim ważnym a tu o... proszę bardzo :) <3 w końcu +18 <3 <3 mam nadzieję że będzie więcej takich scen i Harry jej nie wykorzystał tylko naprawdę coś do niej czuje że przespał się z nią i pozbawił jej ważnej dla każdej (chyba każdej) dziewczyny rzeczy :) Mam nadzieję że nic złego się nie wydarzy i bardzo bym chciała żeby Harry też wyznał Mel miłość :) chyba że tylko ją wykorzystał ? Nie nie na pewno nie!!!!!! on nie mógłby !! I w dodatku zapytał się jej ,, Nie zostawisz mnie?'' A i jeszcze mam pytanko czy przed windą to oni spotkali Lou ? bo nie jestem pewna na 100% tylko tak na 99% :) Wiem rozpisałam się i to jeszcze jakieś głupoty a wiec kończę życzę DUŻO DUŻO weny i z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział!! Pozdrawiam <3 <3 <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam na następny rozdział, ten był bardzo fajny :) xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaczelam to czytac wczoraj i to jest super nie moglam ptzestac myslec o tym bo myslalam caly czas co sie stanie
    Ps, zycze weny mam nadzieje ze szybko przyjdze i szybko opublikujesz next :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolejny boski rozdzial *.* trochę smutno ze Harry jej nie odpowiedzial ale mam nadzieje ze to wkrotce nastapi!! :)) kocham Cię i czekam na następny rozdzial :***

    OdpowiedzUsuń
  12. cudowne ♥
    @euphorianatx

    OdpowiedzUsuń
  13. Jezusie, Misia! Co Ty ze mną robisz, najpierw rycze, teraz szczerze sie jak idiotka do komputera xd Moment, w którym Mel wręcza bratu pieniądze na studia <3 jejciu, łzy mi sie lały strumieniami, no, a potem wreszcie to zrobili fdhdhsbmtgvsr <3 Nie ukrywam, że bardzo na to czekałam *znasz mnie przecież* :D czekam na nexta *.*
    Kocham Cię Misia! <3 <3 <3
    @suuunshine_

    OdpowiedzUsuń
  14. No więc …taa nie wiem co napisać. Dobrze wiesz co sądze i o tobie i o DA. (Bo kto robi super reklamy na tt??) Uwielbiam to czytać chodz moze nie komentujr bo najzwyczajniej w świecie jestem leniem. Ale Miśka to co ze mna robi to opowiadanie to jest niemożliwe. Płacze a po chwili śmieje sie jak głupia. Noo scena +18 wyszła ci bardzo bardzo dobrze ^^. Mel w końcu wyjawiła swoje uczucia, Hazz też by mógł ruszyć dupsko a nie. Maya …niby na złą nieee wygląda ale może namieszac, rodzina Mel *-* boze daj mi taką. Nie będą wszystkiego tu pisac bo większość wiesz.
    To że cie podziwiam,zazdroszcze talentu itp itd ;) Nie przejmuj sie już ty wiesz tam czym a ja ci wróże że DA będzie jednym z najlepszych ff. Zobaczysz :)
    Z czym moge sie zgodzic to że Harry jest cudowny ^^
    Bardzo cie kocham Miśka <3I już tęsknie :c

    OdpowiedzUsuń
  15. to było świetne , czekam na kolejny rozdział :) <3 @zelllkowa013

    OdpowiedzUsuń
  16. To jest świetne! I w końcu Mel powiedziała Hazzie że go kocha, ale on.. czemu nie odpowiedział? ;c
    coś czuje że Maya jeszcze namiesza..
    Uwielbiam rodzinę Mel *-* reakcja taty na ich pocałunek, bezcenne. Myślałam że będzie gorzej.
    Nie mogę doczekać się następnego rozdziału, ale to jak zawsze, więc nic nowego.:D
    @xHarrymyhusband

    OdpowiedzUsuń
  17. nienawidze gdy ktos mowi swojemu partnerowi ze go kocha, a ten nie mowi "ja Ciebie tez". No gdybym byla w taiiej sytuavji to totalna zalamka xd
    dobra , ide ogladac HP, chyba die zaczyna xd

    OdpowiedzUsuń