sobota, 7 czerwca 2014

Chapter 36.

- Wiesz, ja naprawdę nie wiem jak to się dzieje, że mała tak szybko rośnie. - Wzruszyłam ramionami, tym samym zaczynając jeść drugiego pączka.
- Cóż, może właśnie dlatego. - Zaśmiał się wskazując ciastko, którego połowy już prawie nie było. - Styles naprawdę aż tyle je? Bo mała raczej nie może mieć tego po tobie.
- Max, ona wcale nie je tak dużo.
- A rośnie jak na drożdżach. - Dodał rozbawiony na co tylko wywróciłam oczami. To naprawdę nie moja wina, że ostatnimi czasy mam ochotę na więcej niż powinnam.
- Pomożesz mi poukładać ostatnie rzeczy w pokoju małej? Zostało kilka misiów i trochę ubranek.
- Jasne. - Uśmiechnął się, następnie dopijając swoją herbatę i wstając aby ruszyć za mną do pokoju naprzeciwko sypialni. - A Harolda gdzie ci wcięło?
- Załatwia wszystkie sprawy związane z wyjazdem.
- Wyjazdem? - Uniósł brew, tym samym podnosząc z ziemi maskotkę, którą posadził na komodzie. - To wychowanie już go przerosło?
- Nie, idioto. - Wywróciłam oczami, układając w szafie buciki. - Wieczorem leci na kilka dni do Los Angeles. Zlecenie długoterminowe.
- Osobiście gdybym był nim, siedziałbym w domu na tyłku i nigdzie nie jeździł. No bo, do cholery, lada chwila urodzi mu się dziecko, a on na drugim końcu kontynentu.
- Max, to jego praca. - Westchnęłam rozbawiona jego reakcją. - A fakt, że jest swoim własnym, nie zwalnia go z jego obowiązków.
- A Melanie Grey jak zawsze go broni. Kiedy ty z tego w końcu dziewczyno wyrośniesz, co?
Na jego słowa obydwoje głośno się zaśmialiśmy, co tylko spotkało się z mocnym kopnięciem dziewczynki.
- Wszystko w porządku? - Zmarszczył czoło, widząc że chwytam się za brzuch.
- Tak, tak. Po prostu mała ostatnio jest tak jakby... Nadpobudliwa.
- Pewnie już by chciała tutaj być. I bawić się z wujciem. - Uśmiechnął się szeroko, gładząc delikatnie mój brzuch, na co mała zaczęła dosłownie wariować. - Bo to wujka będziemy kochać najbardziej, prawda? No jasne, że tak.
- Oj mój drogi, - zaśmiałam się - jak na razie jej pierwszym poważnym zauroczeniem jest definitywnie tatuś.
- Ale ta wersja jest już przereklamowana. - Jęknął, na co tylko pokręciłam głową z rozbawienia, przeczesując jego włosy.
- Cóż, skarbie. Takie życie. Brutalne i bez żadnych skrupułów.
- Jakbym tego nie wiedział. - Wywrócił oczami, rozglądając się po pomieszczeniu. - Twój cudowny narzeczony sam wyremontował pokój dla małej?
- Co do najmniejszego szczegółu. - Zaśmiałam się, powracając do składania ubrań. - Nie wiem co bym bez niego zrobiła.
- Poprosiłabyś o pomoc mnie. Proste.
- No tak. Jak mogłam o tym nie pomyśleć.
- Ja też się nad tym zastanawiam.
Nim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć, po całym mieszkaniu rozniósł się donośny krzyk, na którego dźwięk ponownie poczułam kilka mocniejszych kopnięć.
- I się zaczyna. - Zaśmiałam się, gładząc brzuch, aby chociaż odrobinę uspokoić małą.
- O, widzę że znalazłaś sobie pomocnika. - Uniósł rozbawiony brew, tym samym podchodząc do mnie i nachylając się, standardowo na początku delikatnie całując mój brzuch, a następnie usta.
- Harry, obydwoje wykończycie mnie tym zachowaniem. - Westchnęłam gdy poczułam silne skurcze, na co chłopak momentalnie objął mnie w talii, abym mogła się o niego oprzeć.
Ostatnimi czasy to była codzienność.
- Ja was na razie zostawiam. Wpadnę jeszcze wieczorem. - Uśmiechnął się, następnie z nami żegnając i ruszając do wyjścia.
- O której musisz jechać?
- Za dwie godziny.
Westchnęłam cicho na jego słowa, potakując niemrawo, składając ostatnie ubranka, których właśnie w tym momencie było zdecydowanie za mało.
To oczywiste, że nie chciałam aby wyjeżdżał. Kto normalny by chciał?
- Tylko cztery dni. Obiecuję. Ani sekundy dłużej. - Szepnął, obejmując mnie w pasie, na co mimowolnie zachichotałam.
- A tylko spróbuj się spóźnić, to my już ci pokażemy gdzie raki zimują.
- Dwie kobiety to potężna złość. - Zaśmiał się głośno, całując delikatnie mój policzek. - Położysz się ze mną na chwilę?
- Jasne. - Uśmiechnęłam się, chowając ostatnie ubranka do szafy, następnie chwytając jego dłoń i ruszając do sypialni, gdzie po chwili obydwoje leżeliśmy już w łóżku. - Wiesz, ciekawi mnie jak zareagujesz kiedy zacznę rodzić. - Oznajmiłam rozbawiona, wtulając się w niego delikatnie. - Mogę się założyć, że pierwsze co, to popadł byś w panikę.
- Ja? Ja? Błagam cię. Ja byłbym najspokojniejszym człowiekiem na całym...
- O mój Boże, Harry ja rodzę. - Krzyknęłam, jednocześnie mu przerywając na co on tylko zerwał się gwałtownie z miejsca, krążąc w tę i z powrotem, mówiąc coś do siebie. - No faktycznie, bardzo spokojny. - Zaśmiałam, na co on tylko gwałtownie się zatrzymał i spojrzał na mnie mrużąc oczy.
- Kiedyś za to oberwiesz. Obiecuję ci.
- Oj, Harry. Ja tylko testuję. - Uśmiechnęłam się niewinnie, klepiąc dłonią wolne miejsce. - Chodź do nas tatusiu i już się nie gniewaj.
- Zobaczysz. - Mruknął, opadając na materac i przyciągając mnie do siebie, tym samym mocno obejmując.
Wtuliłam się w niego, kładąc głowę na klatce piersiowej Harry'ego, jednocześnie oddychając spokojnie, słysząc miarowe bicie serca chłopaka.
Westchnęłam cicho gdy poczułam, jak leniwie bawi się moimi włosami, co tylko i wyłącznie zaczęło mnie usypiać.
|DA|
Jęknęłam głośno, czując potworny skurcz w podbrzuszu, na co momentalnie skuliłam się na łóżku, gdzie również byłam sama. Harry’ego już ze mną nie było.
Wypuściłam drżący oddech, gładząc delikatnie brzuch, następnie odwracając się powoli na plecy i chwytając swój telefon z szafki, wybierając numer Maxa.
- Hej, Mel. Już sama? – Usłyszałam jego radosny głos, na co tylko i wyłącznie się uśmiechnęłam.
- Tak. Harry pewnie pojechał już kilka godzin temu. Co porabiasz?
- Właśnie szedłem pod prysznic, ale zadzwoniłaś. – Zaśmiał się, jak przypuszczam, siadając na kanapie. – A ty?
- Przed chwilą wsta-ał. – Syknęłam czując kolejny skurcz, na co chłopak tylko zaczął się dopytywać, czy wszystko jest w porządku.
Jednak nie odpowiedziałam. Skurcze nasilały się z każdym nowym, przez co było mi ciężej złapać jakikolwiek oddech.
- Ja... Max... Ja chyba rodzę.
|DA|
- Jesteś taka malutka. - Usłyszałam znajomy głos, jednak byłam zbyt zmęczona, aby otworzyć oczy. - I taka dzielna. Aż tak ci się do mamy śpieszyło? - zaśmiał się. - Nie mogłaś zaczekać jeszcze tych dwóch tygodni? Tata by wtedy z tobą był. A tak to się ciebie dzisiaj jeszcze nie spodziewał. Ale za to jesteś u wujka na rękach. Bo mama jeszcze śpi, widzisz?
Westchnęłam cicho przekręcając głowę na bok, tym samym zmuszając się aby podnieść powieki.
Uśmiechnęłam się szeroko, widząc spokojnie śpiącą dziewczynkę w ramionach Maxa. Była prześliczna.
- Max, to jest ona? - szepnęłam, tym samym przykuwając jego uwagę.
- Mama już się obudziła. - Oznajmił cicho z szerokim uśmiechem, podając mi dziewczynkę, która od razu wtuliła się w moją pierś, zaciskając dłoń w piąstkę.
Nachyliłam się nad nią, całując delikatnie w główkę, następnie gładząc ją w tym samym miejscu.
- Jest taka drobna. - Westchnęłam. - Taka śliczna. Dziękuję Max za pomoc.
- Mel, to drobiazg. Dzwoniłem do Harry'ego, ale nie odbierał telefonu. Nie wiem, może odczyta wiadomość. - Oznajmił na co tylko przytaknęłam.
Po chwili do sali weszła pielęgniarka, przez co chłopak musiał wyjść.
Wykonała kilka podstawowych badań, po których kazała mi nakarmić małą.
Usłyszałam ciche i niepewnie pukanie do drzwi, na co tylko spojrzałam w ich kierunku, gdzie po chwili zobaczyłam jak brunet niepewnie wychyla zza nich głowę, uśmiechając się szeroko niemalże od razu, gdy tylko nas zobaczył.
- Harry, co tu robisz? Nie powinieneś być w LA?
- Jak mógłbym być w Los Angeles, skoro urodziła mi się najpiękniejsza na całym świecie, malutka córeczka? - Szepnął, podchodząc do łóżka i siadając obok, na krześle. - Wszystko z nią w porządku? Z wami?
- Tak. Wszystko dobrze. Widzisz, nie mogła się już doczekać, a jak nie słyszała cię dłużej, to pewnie chciała cię poszukać. - Zaśmiałam się cicho, na co dziewczynka otworzyła powoli oczka, mrugając leniwie. - No tato, pora przywitać się z córką. - Uśmiechnęłam się, podając mu ją ostrożnie.
- Nadal nie mamy dla niej imienia. - Szepnął, gładząc delikatnie jej policzek. - A nie może być chyba bezimienna do końca życia.
- Harry, nazwijmy ją Amy. - Poprawiłam się na miejscu, spoglądając na niego.
Uśmiechnął się po chwili, nachylając nad nią i całując delikatnie w nosek, następnie pocierając o niego swoim.

- Moja malutka Amy. Amy Styles.

40 komentarzy :

  1. Jaaaaak słodko !!! Kocham to :*:*:*:*
    @malpunia

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG ! NARESZCIE ^^ JAK SŁODKO <3 CIESZĘ SIĘ ŻE HARRY ZOSTAŁ DLA MEL I AMY! ŚWIETNY ROZDZIAŁ *0*

    OdpowiedzUsuń
  3. Awwwwwww tak myslalam.ze zacznie rodzic jak Harry'ego nie bedzie :) a rozdzial boski :D @xdmysweetlovato

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj niedobra Amy! Jak można się tak urodzić jak nie ma tatusia? Ale chyba jej to wybacze bo jest taka słodziutka! *-*
    Wgl taki słodki jest ten rozdział... świetny po prostu! xx Klaudia ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. o jeju ... on jest taki uroczy awwww ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeeeeej *___* To takie cudowne :) @LoveHoranekEver

    OdpowiedzUsuń
  7. OMG AWWWWW *-*

    OdpowiedzUsuń
  8. o jejku ndgjkhdfkjghdfkc super rozdział jak zawsze <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Awwww takie to urooocze :3
    Czekam na next <3333

    OdpowiedzUsuń
  10. Awh !
    Jak słodko!!!
    Jezu jezu *.*
    Świetny rozdział :)
    Pozdrawiam
    G xx
    (@GmymemoriesK)

    OdpowiedzUsuń
  11. jak słodziaśnie się zrobiło awwwwwwwww
    rozdział genialny, malutka Amy się urodziła *.*

    haha przypomniało mi się, od kilku dni pisze z Michałem w wieku Tommo
    tyle komplementów to ja dawno nie słyszałam, jestem ponoć urocza hihi

    no nie będę tu o sobie pisała
    ide się nauczać dalej ^^
    @KissMeAgainBabe x

    OdpowiedzUsuń
  12. boooooże! najsłodszy rozdział ever! <3
    pisz dalej błagam <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak słodko czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  14. Ojej ♥ Harry będzie świetnym ojcem :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Awww rozpuscilam się tak słodko!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejku malutka Amy ! <3 kochana <33 i Harry ... :)) jeny no ty piszesz po prostu bez skazy <3
    http://memoriesforever-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. znów się popłakałam
    to jest coś pięknego <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Awwwwwwwwwwwwwww ♥ cudny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Płacze już od kilku minut. To było zbyt słodkie

    OdpowiedzUsuń
  21. Poplakalam sie :"") next !!! Ile bedzie jeszcze czesci ? :))

    OdpowiedzUsuń
  22. Amy bd u tatusia oczkiem w głowie hehe
    Piękne to.
    Już bym chciała next ale wiem że też chcesz miec dla siebie czas. I szanuje to.
    Do zobaczenia w next
    @JustinePayne81

    OdpowiedzUsuń
  23. Uuu..jak słodziutko...
    Mała Amy Styles oczko w głowie swojego taty i mamy...

    OdpowiedzUsuń
  24. WZRUSZYŁAM SIĘ :( PRAWIĘ PŁACZĘ :( <3
    WCIELIŁAM SIĘ W ROLĘ MELANIE<3
    CHCĘ TAK KIEDYŚ :(

    OdpowiedzUsuń
  25. Boże, jak słodko <3
    Uwielbiam to opowiadanie i czekam na następny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Super <3 jaka extra scena. <3 dziewczyno ty to masz wene. Będę płakać jak to się skończy. A tak wg to ile jesClzcze do konca ?

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja na prawdę nie wierzę że można mieć taki talent! Podziel się...
    Nominuję cie do Libster Blog Awards, więcej informacji http://angeloflostsouls.blogspot.com/2014/06/libster-blog-awars.html (w nomionacji 4)

    OdpowiedzUsuń
  28. SUPER PODOBA MI SIĘ TO OPOWIADANIE JAK I CAŁOKSZTAŁT BLOGA. ZAPRASZAM DO MNIE: http://tajemniceszkodzaszczesciu.blogspot.com/ <3

    OdpowiedzUsuń
  29. O matko, Mel już urodziła! :o
    i Harry dotarł, jejku, taka kochana z nich rodzinka. :)

    OdpowiedzUsuń